Artykuły > Biblioteka > Radość w Panu

Tego miłujecie, [Jezusa] chociaż go nie widzieliście, wierzycie w niego, choć go teraz nie widzicie, i weselicie się radością niewysłowioną i chwalebną, /1 Piotra 1,8/.

Zawsze się radujcie  /1Tes. 5,16/.


Boże przykazanie
Nakaz radowania się, jaki otrzymaliśmy w Nowym Testamencie nie jest niczym nowym. Jest on jedynie kontynuacją przykazania, które otrzymali Izraelici w Starym Przymierzu.
(3 Mojż..23:40; 5Mojż..12:12,18; 14:26; 26:11-15; 27:7; Neh.8:10-12. Zach.2,14; 8,19 Sof.3,14).
I będziecie się radować przed obliczem Pana, Boga waszego, wraz z synami i córkami swymi, sługami i służebnicami swymi oraz z Lewitą, który jest w twoich bramach…(5 Moj. 12:12).
Polecenia wydawane przez apostoła Pawła nowotestamentowym chrześcijanom są więc jedynie naturalną konsekwencją Bożej woli w tym zakresie.
Radujcie się zawsze w Panu, jeszcze raz powtarzam: radujcie się! (Flp. 4, 4).
Takie kategoryczne, nie znoszące sprzeciwu zarządzenie, daje  Filipianom apostoł Paweł. I słowa te muszą nas zastanowić…
Jak to w ogóle jest możliwe, abyśmy w obliczu tylu wyzwań i kłopotów mogli sprostać takiemu nakazowi? Czy jest rzeczą realną i możliwą, aby radować się w dzisiejszym świecie pełnym nienawiści, niepokoju, chorób, terroryzmu i wojen ? Jak to możliwe, by zawsze się radować - skoro nieraz płyną łzy; skoro w każdej chwili może spotkać nas nieszczęście; a otaczający nas świat jak przyczajony tygrys wydaje się groźny, ponury i wrogi ? Czy są to słowa religijnego fanatyka, „duchowego masochisty”, człowieka z zaburzeniami emocjonalnymi lub kogoś kompletnie pozbawionego realizmu ?  Kogoś kto chodzi ciągle z głową w chmurach i wmawia sobie, że zło nie istnieje ?  A może jest to jednak przesłanie zainspirowane przez Ducha Świętego ? Może jest to konkretny i jednoznaczny nakaz skierowany do wszystkich, absolutnie do wszystkich -  naśladowców Jezusa. 
*   Radujcie się - Można uznać, że to zdecydowany nakaz lub jedynie  miła, zupełnie nie zobowiązująca prośba, zwykła sugestia. Takie sobie „drobne zalecenie” do którego możemy, ale nie musimy się zastosować. Każdy chrześcijanin koniecznie musi sobie bez ociągania sam na to pytanie udzielić odpowiedzi. Problem jest  na tyle ważny, że nie można  sobie pozwolić na komfort odłożenia go na później lub zupełnego zbagatelizowania. Kategoryczność i siła z jaką apostoł przekazuje swoje poselstwo wskazuje na dużą wagę tych słów, co jedynie potwierdza, jak wielkie jest ich znaczenie dla ostatecznego poziomu i jakości naszego chrześcijańskiego życia.
 *  zawsze – Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że ten wyraz został użyty przez nadgorliwego apostoła niepotrzebnie, w zupełnie nieprzemyślany sposób. Przecież brzmi tak kategorycznie i nierealnie. To jednoznaczne słowo oznacza, że w każdym czasie, w chwilach dobrych i złych, nawet w obliczu prześladowań i chorób - powinniśmy patrzeć w górę, skąd nadchodzi pomoc od Pana i nigdy nie pozwalać, by przeciwności okradły nas z Bożej radości. Jakże podobnie brzmi inny nakaz dany przez apostoła Pawła w jednym z kolejnych wersetów : Za wszystko dziękujcie; taka jest bowiem wola Boża w Chrystusie Jezusie względem was (1 Tes. 5:18). Paweł mówi, aby dziękować Bogu we wszystkich okolicznościach. Nasz Pan nie oczekuje abyśmy dziękowali za grzech, zło, wojny, aborcję czy ich straszne, bolesne konsekwencje, widoczne na każdym kroku. Mamy dziękować za to, że Pan Jezus jest w tej nawałnicy z nami i potrafi przemienić zło w dobro. W jaki sposób? Wykorzystując problemy do realizacji celów swojego Królestwa, do kształtowania naszej wiary, do przemiany i uświęcenia naszych cielesnych charakterów i uwielbienia swojego świętego imienia tak jak było to w czasach wyjścia Izraelitów z Egiptu. Stoimy przed poważną decyzją. Musimy wybrać pomiędzy niedojrzałym i cielesnym modelem chrześcijaństwa przedstawionym w podobieństwie  o czworakiej roli na przykładzie gruntu skalistego, którego radość przemija pod wpływem kłopotów, prześladowań i pokus, a pomiędzy modelem dojrzałym i duchowym, którego radość jest stałym elementem codziennego życia.
    A posiany na gruncie skalistym, to ten, kto słucha słowa i zaraz z radością je przyjmuje. Ale nie ma w sobie korzenia, nadto jest niestały i gdy przychodzi ucisk lub prześladowanie dla słowa, wnet się gorszy. Mat. 13:20-21 … do czasu wierzą, a w chwili pokusy odstępują. Łuk. 8:13.    
   Jak widać na powyższym przykładzie, to nie zmienne okoliczności i niestałe emocje lecz nasze priorytety i determinacja w trwaniu w przyjętym do serca Słowie ma decydujący wpływ na to, czy będziemy trwali w radości, czy też nie.
w Panu – (Radujcie się w Panu - Ps.32:11; 33:1; 97:12; Joel.2:23; Flp.3:1; 4:4) to wskazanie źródła naszej radości, którą winien być Pan Jezus Chrystus i nasza społeczność z Nim, a nie powodzenie materialne lub dobre samopoczucie psychiczne i fizyczne.  Biblia nie mówi, abyśmy radowali się z powodu cierpienia, które nas dotyka - lecz abyśmy radowali się w Panu. Jest to zasadnicza różnica, inaczej byłby to zwykły masochizm. Dzięki Bogu bez względu na to, co się wokół nas dzieje - zawsze możemy radować się w Jezusie Chrystusie z powodu Bożej miłości, opieki i wierności.
Gdyby przesłanie to z jakiegoś powodu do kogoś nie dotarło lub było mało zrozumiałe -  Paweł podkreśla je wyraźnie, dodając z naciskiem:  (…) jeszcze raz powtarzam: radujcie się!

Osobisty przykład  


Boży nakaz dla kościoła


Radość z Pana naszą ostoją i siłą
 W księdze Nehemiasza znajdujemy wspaniały opis religijnego zgromadzenia Izraelitów podczas Święta Namiotów. Historia ta dzieje się w połowie V wieku  p.n.e.  Izraelici po kilkudziesięciu latach niewoli powracają z Babilonu pokonanego przez Persów i ku swojemu wielkiemu zasmuceniu zastają Jerozolimę doszczętnie zniszczoną. Świątynia – ich duma i miejsce sprawowania kultu religijnego  - znajduje się w gruzach. Ludność kraju została zdziesiątkowana, cały system państwowy jest w totalnej  rozsypce.  Izrael jest narodem podbitym, stał się perską prowincją z ograniczoną autonomią. Ludzie odczuwają dojmujący wstyd, rozumiejąc, że cała ta katastrofa wydarzyła się z powodu ich win i odejścia od Boga Jahwe.
      W takiej oto sytuacji lud Boży budzi się z duchowego letargu i zaczyna pragnąć umocnienia i posilenia. Szuka porzuconego i zapomnianego światła Słowa Bożego. Izraelici przepełnieni wielką desperacją podejmują właściwą decyzję :  pragną swoje życie ponownie oprzeć na Bożym Prawie, nadanym ich ojcom przez Mojżesza. Czytając Boże Słowo - lud powraca do źródeł swojego powołania. Pod wpływem słyszanego przesłania ludzie  zaczynają płakać  i pokutować, zdając sobie sprawę z jednej strony ze swoich grzechów (powodujących uczucie wstydu  i porażki), a z drugiej strony z ich oczu płyną łzy wzruszenia, wywołane świadomością otrzymanego, niezasłużonego  miłosierdzia. Boży lud, nawraca się do swojego żywego Boga i na nowo odkrywa swoje wspaniałe dziedzictwo.    Pod przywództwem Ezdrasza i Nehemiasza Izrael postanowił odbudować zburzone mury Jerozolimy. Najpierw jednak był czas głoszenia Słowa Bożego, podczas którego cały naród, który ocalał był spragniony słuchania Słowa. (Neh. 8,1-2). Rzeczą niezwykłą było to, że Ezdrasz nauczał od samego świtu, aż do południa (Neh. 8,3) - a nikt nie odczuwał zmęczenia. Co ciekawe, słowa odczytywane przy Bramie Wodnej w Jerozolimie nie były wcale „super atrakcyjnym kazaniem”, okraszonym ciekawymi świadectwami i żartami wygłaszanymi z elokwencją  oraz w stylu godnym niektórych współczesnych kaznodziejów - Ezdrasz  po prostu czytał Boże Słowo, które spragniony lud chłonął. Trudno więc się dziwić, że przy tak pokornej postawie chwała Pana zstąpiła z wielką siłą, co wywołało spontaniczną reakcję uwielbienia ze strony ludu Izraleskiego :  "A cały lud, podniósłszy swoje ręce odpowiedział: Amen, Amen" (Neh. 8,6). Izraelici ukorzyli się szczerze przed Bogiem, którego w bezmyślny sposób porzucili : (…) skłonili swoje głowy i oddali Panu pokłon z twarzami zwróconymi ku ziemi (Neh. 8,6) Była to prawdziwa, głęboka pokuta podobna do powrotu syna marnotrawnego do swego Ojca. Tylko taka postawa owocuje szczerym żalem, wyznaniem swoich grzechów, postanowieniem poprawy i powrotu do społeczności z kochającym Bogiem (..) .cały lud słuchając postanowień Zakonu, płakał (Neh 8,9). Cóż za poruszająca scena : około 50 tys. ludzi płakało, klękało, a nawet padało na twarz przed Bogiem żałując swoich grzechów. Czyż nie tak wygląda również czasami i nasza pokuta? Chwała Bogu za takich chrześcijan! Szkoda, że nie wszyscy tak to jednak pojmują :  niektórzy chrześcijanie „wykarmieni” nauką o „taniej łasce” nie potrafią się nawet wstydzić, a co dopiero płakać przed obliczem Boga z powodu swoich grzechów. Jednak Bogu nie chodzi o to, by na tym etapie zakończyć ich edukację, gdyż Bóg nie akceptuje tzw. „półśrodków”.  Nehemiasz i Ezdrasz zrobili z inspiracji Boga coś szczególnego : widząc szczerą pokutę  Izraelitów ogłosili oni czas Bożego wybaczenia i usprawiedliwienia, którego naturalną konsekwencją było radowanie się w Panu z powodu okazanego im miłosierdzia.
Dzień dzisiejszy jest poświęcony Panu, waszemu Bogu, nie smućcie się i nie płaczcie; gdyż cały lud, słuchając postanowień Zakonu, płakał. I rzekł do nich: Idźcie, najedzcie się tłustego jadła i napijcie się słodkich napojów, udzielcie też tym, którzy nic nie przygotowali, gdyż dzień dzisiejszy jest poświęcony naszemu Panu; nie smućcie się, wszak radość z Pana jest waszą ostoją. [siłą - BG]  (Neh. 8:9-10). Szczególnie mocne i wyjątkowo przydatne dla celów prowadzenia zwycięskiego stylu życia jest tłumaczenie końcówki tego wersetu tak jak podaje to [BG] : radość w Panu jest waszą siłą .
Izraelici świętowali i radowali się przez kolejne siedem dni. Rozszedł się więc cały lud, aby się najeść i napić... i urządzić wielką radosną uroczystość, gdyż zrozumieli słowa, które im podano. (Neh. 8,12). Hebrajski zwrot przetłumaczony jako "radosna uroczystość" oznacza w tym wypadku coś głębszego, niż zwykłą cielesną radość : mowa jest tutaj o sytuacji, gdy człowiek jest pokrzepiony wewnętrznie, czuje prawdziwe duchowe „katharsis”, które manifestuje się jako  "wesołość, szczęście, zabawa, zadowolenie  oraz uwolnienie od poczucia winy i cierpienia duszy”. Tak, jak życie rodzi się ze śmierci, a siła ze słabości - tak prawdziwa duchowa radość może wytrysnąć jak „źródło czystej wody na pustyni” tylko w sercach potrafiących uniżyć się przed Panem, w sercach, które odwróciły się od zwodniczego blasku grzesznego świata i zmieniły swoje priorytety, cele, motywy i wartości na te , które mają wartość przed Bogiem.
Interesujące jest to, że dopiero w takiej atmosferze radości i wolności - Bóg zaapelował do swojego ludu o całkowite oddzielenie się od obcoplemiennych kobiet i ponowne ofiarowanie swoich dziesięcin Bogu, na co Izraelici chętnie przystali. To przykład uniwersalnej zasady działania Boga w życiu człowieka widocznej również w Nowym Testamencie. Widzimy tutaj pewną prawidłowość i kolejność Bożego działania : najpierw Bóg objawia swoją miłość i dobroć, a dopiero potem człowiek dotknięty Bożą łaską i miłosierdziem potrafi zdobyć się na akt wzajemności. Najpierw Jezus dokonał cudu zapełniając rybami łódź Piotra po nieudanych całonocnych połowach - a dopiero wtedy w akcie wdzięczności i podziwu poszedł za Chrystusem. Masz kłopot z dawaniem dziesięcin i naśladowaniem Jezusa? Przypuszczalnie tylko w niewielkim stopniu znasz Jezusa jako pełnego mocy Pana i Króla, zbyt rzadko głęboko pokutujesz i masz kłopot z przyjęciem biblijnego usprawiedliwienia i wszystkich kosztownych obietnic darowanych ci w Chrystusie. Mało wziąłeś, dlatego mało dajesz.
Możemy się z tej historii dużo nauczyć. Wiele osób w kościele nie potrafi przyjąć Bożego przebaczenia, a jeszcze więcej chrześcijan ma problem z przyjęciem usprawiedliwienia darowanego z łaski przez wiarę w odkupieńcze dzieło Jezusa. Niektórzy nie potrafią również przebaczyć samym sobie, pomimo, że Bóg im przebaczył.
Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości. (1 Jan. 1:9).
Brak umiejętności przebaczania sobie, innym i szukania osobistego przebaczenia u Boga z powodu popełnionych przez nas grzechów - to poważny błąd, a nawet grzech, który jest bardzo brzemienny w skutkach. Jak po równi pochyłej prowadzi on człowieka do nieuchronnej katastrofy duchowej. Jest również prawdziwą tragedią, gdy nie potrafimy połączyć pokuty z radością otrzymanego w jej wyniku przebaczenia i usprawiedliwienia. Prawdziwe usprawiedliwienie to poczucie uniewinnienia i akceptacji ze strony Boga, świadomość duchowej czystości, tak jakbyśmy nigdy nie zgrzeszyli. To świadomość, że możemy przychodzić bez poczucia winy przed oblicze Ojca w niebie, który wita nas z uśmiechem i zadowoleniem. Naturalną konsekwencją takiego duchowego stanu jest obecność radości i pokoju w sercu, dzięki którym równocześnie otrzymujemy siłę do zwycięskiego życia i pokonywania grzechu. Radość w Panu jest naszą siłą, a tylko osoby silne potrafią zwyciężać. Właśnie dlatego diabłu tak mocno zależy, aby Boży lud okraść z radości w Panu. Słabego człowieka można bardzo łatwo pokonać lub przynajmniej uczynić bezużytecznym i bezowocnym, bo słabi ludzie nigdy nie potrafią pomagać innym, gdyż sami oczekują pomocy. Z pustego nawet Salomon nie naleje - okłamany i zwiedziony człowiek wpada w pułapkę wroga i w ten właśnie sposób błędne koło  się zamyka.
Tylko szczere uniżenie się przed Bogiem, połączone z wyznaniem grzechów jest jedynym źródłem wszelkiej radości w Jezusie. Bez pokuty i przyjęcia usprawiedliwienia nie może być mowy o odczuwaniu prawdziwej, duchowej radości w Panu.
Tylko, gdy szczerze pokutujesz - Bóg na pewno ci przebacza, czego konsekwencją jest darowanie nam usprawiedliwienia i prawa do powrotu do społeczności z Nim. Naszą reakcją na taką postawę kochającego Ojca z nieba może być tylko  okazanie radości i wdzięczności, które są następstwem prawdziwego chodzenia w światłości. Wiara zawsze zgadza się z Bogiem i ufa, że kochający Bóg zawsze mówi prawdę i dotrzymuje danego nam słowa.
Duchowa walka toczy się o najwyższą stawkę : o porażkę lub zwycięstwo. Radość daje siłę zarówno ciału jak i ludzkiemu duchowi, a z powodu braku radości nasza siła stopniowo maleje i topi się jak lód poddany wpływowi ciepłych promieni słońca. Słaby chrześcijanin nie jest żadnym przeciwnikiem dla atakujących go sił ciemności i jego nieuchronna klęska jest tylko kwestią czasu. Jest tak pewna jak to, że po nocy przychodzi dzień. Diabeł jest inteligentnym i przebiegłym duchem, dobrze wie jak może pokonać kogoś silniejszego od siebie - ma w tym tysiące lat praktyki. Jeśli nie może pokonać go chrześcijanina w otwartej walce - wówczas zmienia taktykę i zaczyna posługiwać się fortelem, prowadzącym pozbawienia wierzącego mocy. Kusi go do grzechu, zarzuca troskami, wabi miłością do świata i dopiero, gdy osłabiony chrześcijanin traci radość w Panu - wróg rusza do frontalnego ataku. Jego strategia została bardzo jasno zobrazowana w historii upadku Samsona, który po zakochaniu się w zdradzieckiej Dalilii, najpierw został pozbawiony przez „Judasza w spódnicy” źródła swojej siły, a dopiero potem wrogowie otwarcie zaatakowali i doprowadzili go do upadku. Naszą siłą jest radość w Panu i nigdy nie pozwólmy się z niej okraść. Pielęgnujmy ją jak najdelikatniejszy kwiat  i pilnujmy jak przysłowiowego oka w głowie. To właśnie także w niej tkwi źródło naszej siły duchowej.
Co należy zrobić żeby ugasić płonące ognisko ? Najzwyczajniej nic. Nie trzeba używać wody, ani nawet specjalistycznej gaśnicy - wystarczy, tylko przestać dokładać drewno i podsycać ogień. Podobnie jak przygasłe ognisko nie jest wstanie odstraszyć podkradających się wilków, podobnie i chrześcijanin, pozbawiony radości i pokoju w sercu - nie jest w stanie na dłuższą metę stawiać oporu atakom sił ciemności.
Co należy zrobić żeby utracić radość w Panu?  Wystarczy być lekkomyślnym jak Ezaw, wystarczy igrać z grzechem i przestać pokutować, wystarczy zaakceptować atakujące nas egoistyczne troski lub zacząć identyfikować się z celami i wartościami grzesznego świta. A wszystko to odbędzie się kosztem utraty  pierwszej miłości do Jezusa Chrystusa i kosztem szukania Pana w swej komorze  modlitwy.

Radowanie się w Panu stylem chrześcijańskiego życia.   


Pozytywne nastawienie do życia, nad którym czuwa kochający Bóg (poprzez odrzucenie grzesznego narzekania i egoistycznego rozczulania się nad sobą), ufność i wiara w Boże obietnice oraz radowanie się z każdego przejawu Bożego błogosławieństwa (wdzięczność) nie są opcją „do wyboru”, której  można dokonać w zależności od zaistniałej sytuacji. Nie jest to również ulotne, eteryczne uczucie przyjemnego zadowolenia, pojawiające się tylko w chwilach szczególnie sprzyjających okoliczności - lecz  podjęta dobrowolnie (w oparciu o akt naszej wolnej woli) decyzja, aby być poddanym i posłusznym nakazowi Bożego Słowa. Dlaczego tak ma być ? Ponieważ Bóg mi to nakazuje, więc jestem Mu posłuszny. Radowanie się w Panu jest wyraźnym przykazaniem - podobnie jak  nakaz bycia pełnym Ducha Świętego czy nakaz głoszenia ewangelii o zbawieniu w Jezusie Chrystusie. Niektórzy chrześcijanie traktują poważnie jedynie przykazania dekalogu, nadając im szczególną rangę. Takie myślenie wyrządza jednak wiele szkody dziełu budowania Królestwa Bożego. Dlaczego przykazanie „nie kradnij”, czy „nie cudzołóż” ma być ważniejsze od przykazania posłuszeństwa innym nakazom Bożego Słowa ? Dlaczego mają być one ważniejsze od nakazu bycia poddanym prowadzeniu Ducha Świętego, trwaniu w modlitwach i postach, pomaganiu bliźniemu, okazywaniu gościnności, nie opuszczaniu wspólnych zebrań czy nakazowi bycia pokornym i poddanym Bogu ? Kto dał nam prawo lekceważenia jednoznacznych nakazów np. „nie bójcie się” lub „nie troszczcie się” i nadawania im statusu tzw. „drobnych uchybień” lub delikatnych sugestii danych nam jedynie pod rozwagę? Z tych „drobnych niedociągnięć” niektórzy wierzący nawet nie pokutują, traktując je jako coś zupełnie normalnego - zwykłą ludzką słabość, którą spokojnie można  zaakceptować i „przymknąć na nią oko” z powodu jej „małej szkodliwości”. Tak naprawdę są to bardzo ważne nowotestamentowe jednoznaczne przykazania,  które nie mogą być traktowane w sposób opcjonalny. Musimy je koniecznie zaakceptować, przyjąć do wiadomości i wprowadzić do naszego codziennego życia, bez szukania usprawiedliwień i wymówek. Zwłaszcza, że gra toczy się o wysoką stawkę, którą jest otrzymanie lub utrata Bożego błogosławieństwa. Tu nie może być miejsca na czyjekolwiek „widzimisię”. Tu jest miejsce tylko na Boży punkt widzenia.
Radowanie się w Panu powinno być  postawą naszego serca i stylem życia, niezależnym od nawet najbardziej niesprzyjających okoliczności zewnętrznych. Radość w Panu jest nam przykazana, podobnie jak chrześcijańska miłość agape, która rozlewa się na sprawiedliwych i niesprawiedliwych; która kocha nie tylko tych, którzy nas kochają - lecz potrafi przebaczać i obdarzać dobrem nawet tych, którzy czynią nam zło i wyrządzają krzywdę. To „zobowiązanie do kochania” bez względu na traktowanie nas przez innych. Na podobnych zasadach funkcjonuje też chrześcijańska radość. I w żadnym razie nie możemy  pójść na kompromis, polegający na  akceptowaniu radości w sercu chrześcijanina tylko na poziomie możliwości „cielesnego człowieka”, pojawiającej się jedynie w chwilach sukcesów, wzlotów, dobrego samopoczucia fizycznego, pozytywnych doznań estetycznych lub „duchowych uniesień”. Taka ograniczona, „duszewna” radość funkcjonuje jedynie na poziomie duszy i jest osiągalna nawet dla nieodrodzonych duchowo ludzi w świecie, gdyż bazuje przede wszystkim na emocjach, wywołanych przez sprzyjające okoliczności zewnętrzne. Radość duchowa natomiast nie zależy od  fizycznej czy materialnej „prosperity”, ani też od stanu naszych uczuć - jej źródłem nie jest wygrana na  loterii, awans w pracy, brak kłopotów, uznanie w oczach ludzi, czy nawet sukcesy w służbie duchowej dla Pana.  Podstawą i powodem radości w Panu jest przede wszystkim nasza społeczność z Jezusem Chrystusem, przebaczenie grzechów i fakt, że nasze imiona są zapisane w księdze żywota Baranka.
Wszakże nie z tego się radujcie, iż duchy są wam podległe, radujcie się raczej z tego, iż imiona wasze w niebie są zapisane. (Łuk. 10,20).
W ten sposób Jezus chciał nam powiedzieć : „Nie radujcie się z przekazanego wam autorytetu duchowego, ani niech źródłem waszej radości nie będą sprawy ziemskie lecz radujcie się z waszego dziedzictwa, które czeka na was w niebie”. Jak widać radość w Panu jest dostępna dla każdego nowonarodzonego chrześcijanina.
Bardzo się będę radował z Pana, weselić się będzie moja dusza z mojego Boga, gdyż oblókł mnie w szaty zbawienia, przyodział mnie płaszczem sprawiedliwości jak oblubieńca, który wkłada zawój jak kapłan, i jak oblubienicę, która zdobi się we własne klejnoty. (Izaj. 61,10).
Lecz ja będę radował się w Panu, weselił się w Bogu mojego zbawienia. (Hab. 3,18).

     Radość w Panu odznacza się więc przede wszystkim wdzięcznością za Boże miłosierdzie (darowane grzechy) oraz za  łaskę i każdą z obietnic, darowanych nam w Jezusie Chrystusie. Mamy radować się z obietnic dotyczących naszego życia duchowego, z Bożego przebaczenia, usprawiedliwienia, usynowienia, obietnicy zmartwychwstania i życia wiecznego w Jezusie Chrystusie. Tak więc motywem, fundamentem, a zarazem główną cechą charakteryzującą radość w Panu jest wdzięczność.
      Na naszą radość w Panu mają wpływ dwa wzajemnie uzupełniające się czynniki :
Czynnik ludzki którym jest świadoma i dobrowolna postawa człowieka, wdzięcznego za darowane mu z łaski zbawienie, pozycję oraz wszystkie obietnice darowane  w Jezusie Chrystusie.  Człowiek to duch, który ma duszę (myśli , uczucia i wolę) i mieszka w ciele. U podstaw wspomnianej postawy nie leży „kaprys” zależnych od okoliczności zmiennych uczuć, czy myśli – lecz pełna wiary stanowcza decyzja woli, koniecznie poddanej wewnętrznemu człowiekowi - odrodzonemu ludzkiemu duchowi. To właśnie ludzki duch, wspomagany przez mieszkającego w nim Duch Świętego powinien narzucać ton przyjmowanej przez nas postawie i ogłaszać za psalmistą : „duszo moja raduj się w Panu”. Taka decyzja jest  stylem życia, stanowczym postanowieniem bycia wdzięcznym i radosnym w Panu, bez względu na panujące wokół okoliczności. Bez względu na nastroje panujące w duszy. Jeśli pozwolisz aby w twoim umyśle zakorzeniły się złe myśli, to jest tylko kwestią czasu kiedy zmienią się na gorsze twoje emocje. Pesymistyczne myśli wspomagane przez negatywne uczucia z łatwością nakłonią twoją wolę do złego uczynku. Nie musi się jednak tak stać. Wszystko zależy komu dasz dojść do głosu.
Czynnik Boży, którym jest owoc Ducha Świętego.
 Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, (Gal. 5,22).
Owoc Ducha jest wynikiem końcowym trwania w krzewie winnym – Jezusie. Dary i owoce dziedziczymy z łaski Bożej przez wiarę, dzięki posłuszeństwu Bożemu Słowu. Nie „wyprodukujemy” owocu Ducha Świętego przez własne starania i wysiłki. Owoc powstaje dzięki trwaniu latorośli w krzewie, jego  powstawanie to proces rozciągnięty w czasie. Jest on zależny od naszej postawy (pokora, wiara, posłuszeństwo), zajmowanego miejsca i pozycji duchowej w ciele Chrystusa (dziecko Boże namaszczone Duchem Świętym) a nie od wysiłków i ludzkich starań. Właściwa postawą jest szukanie najpierw Bożego Królestwa i jego sprawiedliwości, a nie zaspokojenia ziemskich potrzeb.
Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie (...) Jeśli przykazań moich przestrzegać będziecie, trwać będziecie w miłości mojej, jak i Ja przestrzegałem  przykazań Ojca mego i trwam w miłości jego. To wam powiedziałem, aby radość moja była w was i aby radość wasza była zupełna.  (Jan. 15,5 -7,10-11). Fundamentem prawdziwej duchowej radości jest ustawiczne trwanie w społeczności z Jezusem Chrystusem. Absolutnie nic nie jest tego w stanie zastąpić.
A społeczność nasza jest społecznością z Ojcem i z Synem jego, Jezusem Chrystusem. A to piszemy, aby radość nasza była pełna. 1 Jan. 1:3-4. Radość wypływa ze społeczności. Jezus pokazał nam drogę do osiągnięcia sukcesu. Poświęcał wiele godzin na indywidualną modlitwę i trwanie w relacji z Ojcem.
Jezus w czasie swojego pobytu na ziemi w ludzkim ciele był poddany wszystkim negatywny wpływom, jakim jest poddany każdy normalny człowiek. Jest rzeczą niezwykle ciekawą, że namaszczenie Duchem Świętym (oprócz nadprzyrodzonej mocy) -  skutkowało również objawianiem się szczególnych owoców Ducha np. miłości, pokoju, wstrzemięźliwości, radości.  Ojciec z nieba namaścił swojego jedynego Syna „olejkiem wesela” To naprawdę niesamowite słowo! Zwykle myśląc o Jezusie wyobrażamy sobie jedynie smutnego męczennika, któremu pojawia się z powodu duchowego boju krwawy pot na czole; wyobrażamy sobie ubiczowanego człowieka, wiszącego na krzyżu. Te prawdziwe sceny z życia naszego Pana stanowią  jedynie mały fragment Jego ziemskiego życia. Koniecznie pamiętajmy również o namaszczeniu Go „olejkiem wesela”, o głębokiej miłości i nadprzyrodzonym pokoju, które były obecne w Jego codziennym życiu i służbie. 
 Tron twój, o Boże, na wieki wieków, Berłem sprawiedliwym berło Królestwa twego. Umiłowałeś sprawiedliwość, a znienawidziłeś nieprawość: Dlatego namaścił cię, o Boże, Bóg twój olejkiem wesela jak żadnego z towarzyszy twoich. (Hebr. 1, 8-9) 
Te dwa współdziałające ze sobą czynniki : postawa człowieka i owoc Ducha wzajemnie się uzupełniają; współistnieją w przykładnej duchowej symbiozie i co ważne podkreślenia nie mogą działać niezależnie od siebie.  Nie jest możliwe, aby owoce Ducha Świętego pojawiły się bez wiary i posłuszeństwa Bożym przykazaniom, bez osobistej społeczności z Jezusem i bez postawy wdzięczności za zbawienie. Osoby narzekające, pozbawione wiary w Boże obietnice, które nie potrafią chwalić Boga - nie będą nigdy uczestnikami prawdziwej radości Bożej, inspirowanej przez Ducha Świętego. Tak, jak nie można połączyć wody i oleju - tak jest rzeczą nierealną, by osoby narzekające, nieposłuszne, żyjące pod kontrolą strachu i trosk - mogły bez pokuty i poddania się Bogu, doświadczyć radości pochodzącej od Ducha Świętego.
Chrześcijańscy „niedowiarkowie” i osoby ze skłonnościami do narzekania i zaspokajania swoich cielesnych pragnień mają przed sobą tylko jedną, jakże smutną perspektywę : porażkę, a czasami nawet duchową śmierć, której doświadczyli błądzący przez czterdzieści lat po bezdrożach Pustyń cieleśni Izraelici, którym nigdy nie dane było doświadczyć wspaniałości duchowego Kanaanu. Jedyną szansą jest zmiana postawy na pełną wiary i wdzięczności, którą pomimo złych okoliczności prezentowali pełni Ducha uczniowie Jezusa. Właśnie dlatego było możliwe, by apostołowie Paweł i Sylas pomimo ubiczowania, zakucia w dyby  i uwięzienia w ciemnych, zimnych lochach - potrafili radośnie chwalić swojego Boga.
Wraz z nimi wystąpił też przeciwko nim tłum, a pretorzy, zdarłszy z nich szaty, kazali ich siec rózgami.  A gdy im wiele razów zadali, wrzucili ich do więzienia i nakazali stróżowi więziennemu, aby ich bacznie strzegł. Ten, otrzymawszy taki rozkaz, wtrącił ich do wewnętrznego lochu, a nogi ich zakuł w dyby. A około północy Paweł i Sylas modlili się i śpiewem wielbili Boga, więźniowie zaś przysłuchiwali się im. (Dz.Ap. 16, 22-25).
To niebywałe, aby z krwawiącymi ranami na plecach, świadomością ludzkiej nienawiści i doświadczonej w brutalny sposób niesprawiedliwości, siedząc zakutym w cuchnącym i zimnym więzieniu (pozbawionym komputera, TV satelitarnej i prawa do trzech posiłków dziennie jak we współczesnych „luksusowych” zakładach karnych) - zdobyć się na śpiew dla Bożej chwały.
Ideę takiego pojmowania życia z Bogiem widzimy już w Starym Testamencie. Prezentował ją bogobojny Józef sprzedany przez braci do Egiptu,  Daniel wrzucony do lwiej jamy, Dawid prześladowany przez zazdrosnego Saula, dotknięty uciskiem prorok Habakuk oraz wielu innych Bożych ludzi:                     Gdy to usłyszałem, struchlało moje ciało, na wieść o tym drgnęły moje wargi ( ...) Zadrżałem przed dniem utrapienia, który nadchodzi na lud, na lud, który mnie uciska. Zaiste, drzewo figowe nie wydaje owocu, a na winoroślach nie ma gron. Zawodzi drzewo oliwne, a rola nie dostarcza pożywienia. W ogrodzeniu nie ma owiec, a w oborach nie ma bydła. Lecz ja będę radował się w Panu, weselił się w Bogu mojego zbawienia. Wszechmogący Pan jest moją mocą, Sprawia, że moje nogi są chyże jak nogi łań, i pozwala mi kroczyć po wyżynach. (Hab. 3, 16-19).
Dlaczego uciskany prorok był w stanie zachować postawę wdzięczności i radości? Dlatego, że podstawą jego radości nie były sprawy ziemskie, lecz społeczność z Bogiem,  pełnym mocy i nieograniczonych możliwości.

Znaczenie osobistego przykładu  

 
Duchowa odwaga do głoszenia ewangelii i znoszenia prześladowań oraz  radość  były cechami charakterystycznymi pierwszych chrześcijan.
(… ) przywoławszy apostołów, kazali ich wychłostać, zabronili im mówić w imieniu Jezusa i zwolnili ich. A oni odchodzili sprzed oblicza Rady Najwyższej, radując się, że zostali uznani za godnych znosić zniewagę dla imienia jego. (Dz.Ap. 5, 40-41; 13,52).
Radujemy się pomimo spotykających nas prześladowań, ponieważ żyjemy nadzieją zmartwychwstania i otrzymania nagrody od Pana.
Błogosławieni będziecie,(prawdziwie szczęśliwymi będziecie) gdy ludzie was nienawidzić będą i gdy was wyłączą, i lżyć was będą, i gdy imieniem waszym pomiatać będą jako bezecnym z powodu Syna Człowieczego. Radujcie i weselcie się w tym dniu; oto bowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak samo bowiem czynili prorokom ojcowie ich. (Łuk. 6, 22-23).
Jakże ogromny kontrast widnieje pomiędzy postawą pierwszych uczniów, a wieloma współczesnymi chrześcijanami, walczącymi o swoje prawa i rozczulającymi się z powodu złego potraktowania ich przez innych. Możemy się zawsze radować z tego, że Bóg towarzyszy nam w naszych cierpieniach. Nie służymy jakiemuś odległemu czy obojętnemu na naszą sytuację Bogu, który siedząc wygodnie na tronie w niebie potrafi jedynie moralizować i wymagać posłuszeństwa. W żadnym razie nie wolno nam ulegać „duchowej krótkowzroczności” i na wszystko należy patrzeć z perspektywy wieczności. Musimy skoncentrować się na ostatecznym rezultacie naszej ziemskiej pielgrzymki. Tak jak wylewający litry potu na setkach treningów sportowiec, marzący o zdobyciu medalu na Igrzyskach Olimpijskich - tak chrześcijanin jako żołnierz Chrystusa - powstrzymuje się od rzeczy cielesnych i grzesznych, nie daje się wplątać w sprawy doczesnego życia (1Kor.9,24-27; 2Tym.2,4) znosząc próby, doświadczenia i prześladowania by w konsekwencji odziedziczyć życie wieczne i nagrodę od Pana.
A jeśli dziećmi, to i dziedzicami, dziedzicami Bożymi, a współdziedzicami Chrystusa, jeśli tylko razem z nim cierpimy, abyśmy także razem z nim uwielbieni byli. Albowiem sądzę, że utrapienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić. (Rzym. 8,17-18).
Jeśli chcemy być uwielbionymi, jak Chrystus - musimy umieć pokonywać cierpienia, które życie każdego dnia rzuca nam pod nogi. Nie ma innej drogi „na skróty”. Co może być naszą największą przeszkodą w osiągnięciu tego celu? Nasza cielesność i ubieganie się o ludzką chwałę; umiłowanie tego świata, z którym identyfikują się niektórzy chrześcijanie poprzez miłość i zaangażowanie serca w sprawy ziemskie. Traktują oni świat jak własną ojczyznę, a troski o sprawy ziemskie oraz zabieganie o złoto i ludzką chwałę Babilonu poprzez światowy system wartości, celów i motywów - staje się ich sidłem. Właśnie o tym pisze Paweł w trzecim rozdziale listu do Filipian, zanim w kategoryczny sposób nakazuje w kolejnym, czwartym rozdziale aby zawsze radować się w Panu :
Wielu bowiem z tych, o których często wam mówiłem, a teraz także z płaczem mówię, postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego. Końcem ich jest zatracenie, bogiem ich jest brzuch, a chwałą to, co jest ich hańbą, myślą bowiem o rzeczach ziemskich. Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa. (Filip. 3, 18-20).
Przeciwieństwem wiary, wdzięczności, radości i odwagi są niewiara, narzekanie, smutek,  strach, zniechęcenie czy grzeszne egoistyczne rozczulanie się nad sobą, połączone z wręcz obsesyjną walką o pozycję i nienaruszalne  osobiste prawa. Często stają się one w dzisiejszym kościele „antyreklamą” dla Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelii. Kłótnie i spory oraz narzekanie, połączone z egoistyczną walką o własne prawa i pozycję powodują rozłamy i odszczepieństwo. To duchowe „dreny” wysysające z chrześcijan Bożą radość; to zachowania i postawy, które odstraszają niewierzących od Chrystusa i Jego Słowa.
Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we mnie, a Ja w tobie, aby i oni w nas jedno byli, aby świat uwierzył, że Ty mnie posłałeś. (Jan. 17, 21).
Człowiek wielkoduszny, potrafiący przebaczać i błogosławić tych, którzy go skrzywdzili - zawsze zachowa radość w sercu oraz jedność z innymi członkami ciała Chrystusa, dzięki czemu świat będzie miał szansę uwierzyć w dzieło Jezusa dokonane na Golgocie.
Przygnębiony chrześcijanin jest zaprzeczeniem Ewangelii i z całą pewnością bardzo lichą jej rekomendacją. To my i nasze codzienne życie stanowimy „piątą ewangelię”, którą przede wszystkim czytają ludzie, zanim zdecydują się na przeczytanie pozostałych czterech Ewangelii. Ludzie w świecie z pasją opowiadają o obejrzanych filmach czy meczach piłkarskich. Potrafią jak małe dzieci krzyczeć i skakać z radości tylko dlatego, że piłka wpadła pomiędzy dwa słupki i poprzeczkę. Są pełni entuzjazmu, pragnąc dzielić się tym ze wszystkimi. W przeciwieństwie do nich, wielu chrześcijan robi wrażenie ciągle zatroskanych, przygnębionych czy nawet nieszczęśliwych. Mają miny średniowiecznych mnichów. W efekcie wielu ludzi  utraciło w ogóle zainteresowanie Bogiem i chrześcijaństwem. Jesteśmy zobowiązani do zachęcania swoją postawą innych, by zechcieli żyć tak jak my. Jest to możliwe tylko w przypadku, gdy Królestwo Boże będzie się manifestowało w naszym życiu.
Albowiem Królestwo Boże, to nie pokarm i napój, lecz sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym. . Bo kto w tym służy Chrystusowi, miły jest Bogu i przyjemny ludziom. (Rzym. 14, 17-18). Ostatecznym celem naszego życia jest wejście do radości Pana swego i spędzenie  wieczności z Panem. (Mat.25, 14-30). Trudno wyobrazić sobie niebo jako miejsce smutku i nostalgii. Jeśli brakuje ci pokoju, duchowej radości i usprawiedliwienia (poczucia akceptacji i uniewinnienia) to musisz bardzo poważnie zastanowić się nad poziomem swojego życia duchowego oraz miejscem i znaczeniem Królestwa Bożego w twoim życiu. Standardem poselstwa głoszonego przez Jezusa, a potem apostołów i pierwszy kościół mówiącego o Królestwie Niebieskim - było zwiastowanie o przebaczeniu grzechów w Jezusie Chrystusie oraz uzdrawianie chorych i wyganianie demonów. (Mat.12,18; Ł.9,11; 10,9). Były to zewnętrzne formy manifestacji obecności Królestwa Niebieskiego na ziemi. Wewnętrzną manifestacją obecności tego Królestwa w sercach wierzących powinny być koniecznie sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym. Niezwykle ważny jest końcowy efekt oddziaływania tego Królestwa na innych, gdyż Pismo mówi, że tylko tacy wyznawcy Jezusa naprawdę podobają się Bogu i ludziom. (w.18) Zastanów się nad tym bardzo głęboko.
Należy stanowczo podkreślić, że atrybuty Królestwa Jezusa Chrystusa w niczym nie są związane z rzeczami ziemskimi reprezentowanymi przez pokarm i napój, symbolizującymi wartości królestwa tego świata. Obecność  Bożego Królestwa oznacza przede wszystkim panowanie i władzę króla, Jezusa Chrystusa - w każdej dziedzinie naszego życia. Tylko wtedy mają sens słowa wypowiadane przez miliony ludzi każdego dnia : Przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja, zawarte w Modlitwie Pańskiej i to pod warunkiem ,że rzeczywiście zgadzamy się ze znaczeniem tych słów i ich wpływem na nasze życie. W przeciwnym razie są to jedynie nic nie znaczące, puste slogany. Trudno się więc dziwić, że (pomimo zanoszenia modlitw z prośbą o nadejście Królestwa Bożego) – brak jest jakiejkolwiek wewnętrznej manifestacji jego obecności.  Ludzie pozostają w poczuciu potępienia, smutku i chronicznego braku pokoju. Skoro radość, której szukamy jest nierozłącznym elementem Bożego Królestwa obecnego w sercu chrześcijanina -  to koniecznie musimy wziąć sobie do serca nakaz Pana Jezusa, który dał swoim uczniom, aby najpierw szukali Królestwa Niebieskiego i jego sprawiedliwości, a reszta będzie im dodana. Słowo „najpierw” nie pozostawia żadnych złudzeń co do priorytetów, jakimi powinniśmy kierować się w naszym życiu : prawo do prawdziwej duchowej radości mają tylko ci, którzy szczerze pragną i szukają Boga, stawiając Go na pierwszym miejscu w swoim życiu. Są to ci, którzy potrafią rozkoszować się Panem (Ps.37,4);  kochają i traktują absolutnie priorytetowo zbawienie w Jezusie Chrystusie.
Niech się rozweselą i rozradują w tobie Wszyscy, którzy cię szukają; Niechaj ci, którzy miłują zbawienie twoje, Mówią zawsze: Wielki jest Pan! (Ps. 40, 17).
Nie jest również rzeczą przypadku kolejność atrybutów Królestwa Jezusa w naszych sercach wymieniona w liście do Rzymian (14,17). Pierwsza wymieniona jest tutaj sprawiedliwość,(czystość, poczucie akceptacji i niewinności),  a dopiero później jako jej „efekt końcowy” pojawia się radość i duchowy pokój w sercu. Bez poddania życia Jezusowi i zaprowadzenia w nim sprawiedliwości nie jest możliwe abyśmy odziedziczyli pokój i radość.
Ale sprawiedliwi radują się i cieszą przed Bogiem, I weselą się radośnie! (Ps. 68,4).        
Wyznaj swoje grzechy i staraj się z całej siły je porzucić, zmieniając równocześnie myślenie na ten temat. Spójrz na grzech z Bożej perspektywy : Bóg nienawidzi grzechu, a wielu chrześcijan go w głębi serca lubi, toleruje a nawet usprawiedliwia. Trudno się więc dziwić, że pomimo wyznawania grzechów ciągle do nich powracają. Czy wierzysz w usprawiedliwienie w Chrystusie przez wiarę w dzieło Golgoty? Czy potrafisz szczerze wyznać swoje grzechy przyjmując przebaczenie i usprawiedliwienie? Jeśli tak, to raduj się w Panu każdego dnia. A może masz z tym kłopot? Może idąc śladami Jezusa potrzebujesz chwycić do ręki powróz i wyrzucić „przekupniów” ze świątyni Ducha Świętego, którą jest twoje ciało. Ciało walczy przeciwko duchowi, a duch przeciwko ciału, jesteśmy wezwani, by składać swoje ciała jako ofiary żywe, święte, miłe Bogu, bo taka winna być duchowa służba nasza. (Rz.12,1). Nikt tego nie zrobi za ciebie - diabłu należy dawać odpór w duchowej walce, stojąc przyodzianym w duchową zbroję opisaną w Liście do Efezjan 6. Metoda walki z naszą cielesnością jest zupełnie inna.  Istnieje tu tylko jedna skuteczna droga : nasza cielesność musi zostać przez nas w sposób bezkompromisowy ukrzyżowana i umartwiona. Bóg nie chwyci cię za rękę, gdy za dużo jesz, ani nie wyłączy twojego komputera lub TV, gdy oglądasz to, co niszczy twoje duchowe życie i zasmuca Ducha Świętego. Okaż posłuszeństwo Bogu i ukrzyżuj to, co cielesne jest w twoich członkach.
Ale umartwiam ciało moje i ujarzmiam, bym przypadkiem, będąc zwiastunem dla innych, sam nie był odrzucony (1 Kor. 9, 27).
Zapowiedzią Królestwa Niebieskiego, manifestującego się w imieniu Jezusa Chrystusa była obietnica wylania Ducha Świętego, którego zbawienny wpływ został w proroczy sposób jasno objawiony już w księdze Izajasza, na około 600 lat przed narodzeniem Jezusa.
Duch Wszechmocnego, Pana nade - mną, gdyż Pan namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę; posłał mnie, abym opatrzył tych, których serca są skruszone, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie. Abym ogłosił rok łaski Pana i dzień pomsty naszego Boga, abym pocieszył wszystkich zasmuconych. Abym dał płaczącym nad Syjonem zawój zamiast popiołu, olejek radości zamiast szaty żałobnej, pieśń pochwalną zamiast ducha zwątpienia. (Izaj. 61, 1-3).
Czy ten sam Duch działa w twoim życiu? Jeśli tak, to będzie manifestował się poprzez poczucie duchowej wolności, pociechę, radość i pieśń pochwalną obecną na twoich ustach każdego dnia, bez względu na nawet najbardziej niesprzyjające okoliczności. Motywem każdej pieśni pochwalnej inspirowanej przez Ducha Bożego powinny być duchowa radość i wdzięczność wypływająca z głębi serca. Podejmowanie prób oddawania chwały Bogu bez poczucia radości i wdzięczności, przypomina próbę wyruszenia w podróż samochodem pozbawionym silnika i kół. W takich przypadkach mamy do czynienia jedynie ze śpiewem religijnych pieśni, a nie oddawaniem Bogu chwały.
Obecność Ducha Świętego jest rozpoznawalna także po darach, którymi obdarza On swój Kościół i po owocach,  których listy są wyszczególnione w (Rz.12,5-8; 1Kor.12,1-11; Gal.5,22). Osobę pełną Ducha rozpoznasz także po tym co mówi (Ef.5.18-19; 1Kor.14,3-4). Trudno oczekiwać żeby osoby narzekające i wypowiadające słowa pełne strachu, troski i niewiary były pełne Ducha Bożego.
Pewna chrześcijanka, znana z ponuractwa i narzekania nie chciała nawet na łożu śmierci wybaczyć osobie, do której żywiła wielką urazę. Wówczas pastor powiedział jej : „Musisz wybaczyć i pojednać się, gdyż będziesz w niebie razem z tą osobą". „O nie!” – zawołała zdesperowana staruszka - Jezus powiedział : „W domu Ojca mojego jest wiele mieszkań”, ja będę w innym mieszkaniu niż ona!". Trzeba być wyjątkowo zatwardziałym człowiekiem, by nawet w takim momencie opierać się Bożym przykazaniom.
Czy radowanie się w Panu pomimo różnych, czasami bardzo złych okoliczności - jest naturalną zdolnością dzieci Bożych? Absolutnie nie! Musimy się tego uczyć przez wiarę i posłuszeństwo Bożemu Słowu oraz otwarcie się na działanie Ducha Świętego, którego owocem jest radość. Również w   przypadku głoszenia Ewangelii (której zwiastowania wielu się boi a nawet  wstydzi) – owocem jest radość w sercu.
Błogosławiony lud, który umie się radować (Ps.89,16).
Jak widać nie każdy to potrafi, zależy to od wiary i posłuszeństwa Bożemu nakazowi;  od życiowych priorytetów i zmiany myślenia, a nie od okoliczności i stanu uczuć. Zależy od otwarcia się na obecność Ducha Świętego w naszym codziennym życiu, którego owocem jest radość.

Służcie Panu z radością, Przychodźcie przed oblicze jego z weselem! (..). Wejdźcie w bramy jego z dziękczynieniem, W przedsionki jego z pieśnią chwały! Wysławiajcie go, błogosławcie imieniu jego!. Albowiem dobry jest Pan; Na wieki trwa łaska jego, A wierność jego z pokolenia w pokolenie. (Ps. 100:2,4-5).
Jeżeli masz problemy, to czym prędzej złóż je na Pana, dobrego Pasterza, który ma o ciebie staranie. Jeżeli przygniata cię ciężar grzechów, to wyznaj je ze skruchą w sercu swojemu miłosiernemu Zbawicielowi, przyjmij Jego przebaczenie i usprawiedliwienie - i zacznij radować się w Panu ! Zrób to, z czym tak długo zwlekał syn marnotrawny : wróć do kochającego Ojca. Pomimo, że nie czuł się godny, by nazywać się synem-  pokutował, a następnie przyjął darowane mu przez Ojca usprawiedliwienie i wywyższenie. Z pokorą zaakceptował te cenne prezenty, które otrzymał z łaski (niezasłużona dobroć !!!) od kochającego Ojca. Przyjął dary, które mają wyjątkowe, symboliczne znaczenie : pierścień oznacza władzę i autorytet, szata obrazuje usprawiedliwienie (poczucie godności, akceptacji i uniewinnienia),  sandały są symbolem wolności. Naturalnym kolejnym etapem, następującym po szczerej pokucie (metanoja – nawrócenie, diametralna zmiana postawy i myślenia o 180 stopni), a zarazem jej biblijną konsekwencją była wielka radość z powodu odnalezienia się tego, który zaginął. Ta historia to wspaniała, wręcz modelowa ilustracja życia Kościoła, szczerej pokuty grzesznika oraz reakcji Kościoła i Boga na ludzki grzech. Tych kilkanaście zdań to tak naprawdę obraz Kościoła „w pigułce”, który pokazuje upadek człowieka, jego powrót do Boga oraz postawę i reakcję kochającego Ojca. Pokazuje prawdziwą pokutę i związane z nią pokorne przyjęcie darowanego z łaski przebaczenia, a co za tym idzie także  usprawiedliwienia i wywyższenia, zakończonego powrotem człowieka, nawróconego ze złej drogi do społeczności z Bogiem, który pełen jest  radosnej celebracji tego faktu. Jest jednak na tym monolicie jedna szkaradna rysa. Nastawienie i mentalność niektórych chrześcijan może bardziej przypominać stanowisko brata syna marnotrawnego, niż postawę pełnego miłosierdzia Ojca z nieba, gdyż młodzieniec ten nie rozumiał, że to co należy do Ojca - należy również do niego. Ten szczery, ale pozbawiony miłości i poznania człowiek - nie potrafił radować się z powodu powrotu własnego brata, pomimo, że całe niebo się raduje z jednego nawróconego grzesznika. Nie umiał prawdziwie przebaczyć i darować usprawiedliwienia (uniewinnienia) temu, który szczerze z głębi serca pokutuje. Jakby tego jeszcze było mało -  sam nie umiał ani korzystać , ani cieszyć się z przywilejów i dóbr, które jako syn miał do dyspozycji u swojego Ojca. Żył jak jeden z najemników, a nie jak dziedzic i spadkobierca; żył pod zakonem uczynków, osądzał bliźniego domagając się kary i sprawiedliwości dla winnego według zasady „oko za oko, ząb za ząb”. Takie myślenie w niczym nie przypomina nauczania i Ducha Nowego Przymierza, który przynosi usprawiedliwienie z powodu darowanej nam Łaski w Jezusie Chrystusie; pojmowanej jako niezasłużona dobroć na którą nie możemy ani zasłużyć ani zapracować. Chrześcijanie, tacy jak brat syna marnotrawnego nie potrafią prawdziwie radować się w Panu. Stary Zakon chce wystawić Bogu rachunek i zasłużyć na Jego akceptację proporcjonalnie do wykonanej pracy i oczekuje sprawiedliwej zapłaty za „pobożne życie”. Ma on jednak tą jedną paskudną wadę, że zawsze wpędza ludzi w sidła potępienia i poczucia winy. Potępienia dla samych siebie - gdy upadamy i pomimo czynionych wysiłków nie potrafimy sprostać wymogom, które są przed nami stawiane albo potępienia dla tych którzy grzeszą od których czujemy się lepsi, bardziej sprawiedliwi, gorsząc się ich występkami i przyjmując bardziej lub mniej świadomie postawę „faryzeusza” patrzącego z góry na zawstydzonego swoim grzechem „celnika”. Obie te postawy są złe i nie mogą być zaakceptowane przez Boga, gdyż ze swej istoty  starotestamentowy „zakon uczynków”, zwany również „zakonem grzechu i śmierci” (pomimo swojej świętości) - zawsze sprowadza na człowieka potępienie. Taką ma po prostu naturę. Który zakon ma władzę nad twoim życiem : Nowotestamentowy zakon wiary i Ducha, czy starotestamentowy zakon uczynków ? Którą postawę reprezentujesz ? Od odpowiedzi na to pytanie zależy czy będziesz żył w poczuciu usprawiedliwienia i towarzyszącego mu pokoju i radości, czy będziesz uginał się pod jarzmem potępienia siebie samego lub innych.
Przeto teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. Bo zakon Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, uwolnił cię od zakonu grzechu i śmierci. (Rzym. 8:1-2).
Wybierz Nowotestamentowy obraz Boga, przedstawionego jako kochający Ojciec. Wybierz model Kościoła, w którym prawdziwe przebaczenie grzechów idzie zawsze w parze z całkowitym usprawiedliwieniem, dzięki któremu jest możliwe (wręcz konieczne) radowanie się z darowanego miłosierdzia i niezasłużonej dobroci Ojca z nieba, otrzymanej w Jezusie Chrystusie.
Należało zaś weselić się i radować, że ten brat twój był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się. (Łuk. 15:32).
Gdy Bóg przebacza twoje grzechy, a przebaczenie to poprzedzone jest szczerą pokutą - to wówczas radość i wdzięczność, którą okazujemy z tego powodu nie jest opcją do wyboru lecz nakazem. Boże Słowo mówi wyraźnie, że należy się radować.Apostoł Paweł pisząc w roku 63  ten list znajdował się w więzieniu w Rzymie i był świadom zbliżającej się śmierci. Samotny, odizolowany od swoich ukochanych współbraci ze zborów, które dzięki Bożej łasce założył - był w stanie  mimo to troszczyć się o innych, pisząc budujące listy. Co szczególnie  ważne - apostoł potrafił (pomimo swojego ciężkiego położenia) zachować w tym czasie pogodę ducha i wiarę w kochającego Boga. Jest coś wzruszającego i imponującego zarazem w postawie Pawła. List zawiera zachętę do wytrwania w próbach, wezwanie do zachowanie jedności oraz  troskę o chorego Epafrodyta. Apostoł stara się też wesprzeć Filipian, którzy wkroczyli na trudną drogę wiary, pełną duchowego boju i prześladowań.  Paweł stara się ich przekonać i potwierdzić  to równocześnie własną postawą i własnym świadectwem, że chrześcijańska radość nie jest zależna od okoliczności zewnętrznych i spraw ziemskich, lecz jedynie od obecności Jezusa Chrystusa i wiary w Jego obietnice. Ludzie zakochani są szczęśliwi - bez względu na to gdzie się znajdują; nieważne czy siedzą na starej ławce w parku, czy w luksusowym hotelowym apartamencie. Jest dla nich rzeczą zupełnie drugoplanową czy płyną razem zardzewiałym kajakiem po wiejskim stawie pełnym żab, czy w romantycznej atmosferze, przy blasku zachodzącego słońca, mocno przytuleni do siebie - płyną gondolą po kanałach pięknej Wenecji. Także status majątkowy ukochanej osoby nie stanowi problemu, bo ponad wszystko liczy się bycie razem. Jeśli tak nie jest -  to wówczas nie mamy do czynienia z prawdziwą miłością. Dla osoby bardzo zakochanej żadne „super dodatki” nie mają większego znaczenia; prawdziwa miłość nosi różowe okulary i zależy jej ponad wszystko na bliskiej relacji z „obiektem” swojej miłości.
Wszystko zależy więc jak widać od priorytetów. Zastanów się : czy są nimi dla ciebie obecność Jezusa Chrystusa, przebaczenie grzechów i pewność zbawienia - czy może tzw. „ziemskie sprawy”, o które modlisz się do Pana. Apostoł Paweł pomimo, że znajdował się w strasznych tarapatach – wzywa nas do składania trosk na Boga i radowania się w Panu. Chrześcijanie zawsze mają najlepszy powód do radowania się w Jezusie Chrystusie, ponieważ nikt i nic nie jest w stanie oddzielić ich od Jego miłości.

c.d. Radosc w Panu cz.II


© 2009 Krotoszyn.cc. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: DDC Webdesign